DS VIRGIN RACING, Hong Kong

Dobry początek dnia w Hong Kongu, który skończył się dużym rozczarowaniem dla zespołu DS Virgin Racing

W Hong Kongu, po obiecującej pierwszej części dnia, obaj kierowcy zespołu DS Virgin Racing zakończyli kwalifikacje w czołowej czwórce. Niestety, rozstrzygnięcie wyścigu było dużym rozczarowaniem – Sam Bird prowadził, ale miał problemy techniczne przy zmianie samochodu, a Jose Maria Lopez zakończył rywalizację w wyniku poważnych problemów z prowadzeniem bolidu po incydencie na pierwszym zakręcie.

 

Wyścig w Hong Kongu, otwierający trzeci sezon zmagań w serii FIA Formuła E, był wyjątkowym spektaklem dla fanów. Ta ekscytująca i nieprzewidywalna do samego końca rywalizacja odbywała się na tle niesamowitego, azjatyckiego megamiasta. Niestety dla zespołu DS Virgin Racing, mimo, że ten dzień zaczął się bardzo dobrze, zakończył się wielkim zawodem i poczuciem straconej szansy. Wyniki, osiągane przez bolidy podczas testów poza sezonem, nie przełożyły się na rezultat w wyścigu.  

 

Sam Bird był bardzo szybki, zarówno w bolidzie FP1 jak i FP2. Podczas kwalifikacji osiągnął czwarty czas. Jednak prawdziwą gwiazdą kwalifikacji był Jose Maria Lopez. Podczas dwóch pierwszych sesji nie mógł korzystać z pełnej mocy w żadnym z bolidów, dlatego szanse na dobry wynik były nikłe. Mimo tego, debiutujący w serii FIA Formuły E ‘Pechito’ zaskoczył i przerósł oczekiwania wszystkich osiągając czas, który sklasyfikował go na trzeciej pozycji.

 

Podczas wyścigu głównego obaj kierowcy zespołu DS Virgin Racing dobrze wystartowali, Sam wyprzedził Jose Marię i wszedł w pierwszy zakręt. Niestety, gdy pokonywali szczyt zakrętu doszło do kontaktu, który zakończył się uszkodzeniem bolidu Jose Marii i poważnymi problemami z prowadzeniem.

 

Bezbronny Jose Maria został szybko wyprzedzony i spadł na koniec stawki, zachowując jednak możliwość kontynuowania wyścigu po zmianie samochodu. Niestety, nie mógł skorzystać z wygranego wcześniej Fanboosta.

Sam przesunął się do przodu i zajął drugie miejsce w wyścigu, po czym wyprzedził Nelsona Piqueta Jr. i objął prowadzenie. Skutecznie odpierał ataki Sebastiana Buemi i wydawało się, że nic nie zagrozi jego pozycji, miał przewagę 3,3 sekund nad peletonem. Niestety, podczas zmiany samochodu, przeprowadzonej po wprowadzeniu na tor samochodu bezpieczeństwa, drugi bolid Sama nie wystartował. Zawodnik stracił całe okrążenie, zanim problem został rozwiązany i musiał pożegnać się ze zwycięstwem. Walczył dalej, demonstrując, do czego zdolny jest bolid, jednak dystans dzielący go od czołówki był zbyt duży i zakończył rywalizację na trzynastej pozycji.

 

Po wyścigu Sam powiedział: „Mieliśmy problemy techniczne podczas zmiany samochodu. Jestem oczywiście sfrustrowany, że straciłem prowadzenie w wyścigu. Może jednak lepiej, że zdarzyło się to w pierwszym wyścigu, a nie w szczycie sezonu”.

 

Na padoku dominowały wyrazy współczucia dla Jose Marii Lopeza, który skomentował: „Doszło do kontaktu na pierwszym zakręcie, co zdecydowało o przebiegu całego mojego wyścigu”.

 

Alex Tai, szef zespołu, dodał: „Dziś udowodniliśmy, że sześciomiesięczny wysiłek teamu DS Performance, włożony w prace nad rozwojem bolidów na trzeci sezon FIA Formuły E, nie poszedł na marne. Jestem pewien, że odrobimy straty w Marakeszu i pokażemy wszystkim, na co nas stać”.

 

Te same odczucia miał Dyrektor DS Performance, Xavier Mestelan Pinon: „Dzisiejszy rezultat nie odzwierciedla poziomu zespołu i bolidów. Jose Maria Lopez w kwalifikacjach udowodnił, jak jesteśmy szybcy, a Sam Bird zademonstrował efektywność energetyczną naszych bolidów. Nie możemy doczekać się kolejnego wyścigu”.

 

Sylvain Filippi, Szef ds. Technologicznych, jedna z twarzy kampanii „Czynnik Ludzki”, w której prezentujemy członków zespołu przed zawodami, skomentował: „Oczywiście to nie jest wynik, jakiego oczekiwaliśmy po kwalifikacjach. Poprawiliśmy się w każdym z aspektów przed trzecim sezonem wyścigów FIA Formuła E, jednak taki dzień jak dziś nie daje nam szansy zademonstrowania naszych możliwości. To frustrujące”.